
Z kronikarskiego obowiązku - egerskie wino to blend trzech szczepów; mamy w nim Kékfrankosa, jest także Blauburger oraz Merlot. Trunek pochodzi od Thummerera.
Oko wiśniowe, w pewnym stopniu przyczernione i mało klarowne. Choć - oddajmy sprawiedliwość - wino zdaje się być nieco wodnite.
Nos w pierwszym kontakcie rozczarowuje - syntetyczny, kompotowy, wiedzie skojarzenia wprost do przesłodzonego dżemu wiśniowo-malinowego. W dłuższej perspektywie jednak zyskuje, nabierając ciemniejszych odcieni czekolady i śliwki.
W ustach wino zdaje się być jeszcze zielone, niedojrzałe (rocznik 2006!); jest lekkie, wodnite, w niedługim finiszu gryzie cierpkimi i zielonymi taninami. Gdy wino pooddychało, nabrało walorów pozytywnych, na czele z ciekawymi, suchymi i lekko trzeszczącymi garbnikami. Na pierwszym planie wyodrębniły się, mocno zredukowane na początku, aromaty bzu i dzikiej róży. Wino chropowate, niepokorne, z całą pewnością z charakterem.
Thummerer Egri Bertram Cuvée 2006 okazał się ciekawym winem z potencjałem; biorąc pod uwagę to jak się rozwijało, zdecydowanie zalecam dekantację. Kontrowersyjny i intrygujący trunek.

