Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stany Zjednoczone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stany Zjednoczone. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 sierpnia 2009

Blossom Hill Chardonnay

Nazwa: Blossom Hill Chardonnay
Pochodzenie: Stany Zjednoczone
Region: Kalifornia
Apelacja:
Szczepy: Chardonnay
Rocznik: 2007
Zakup: Wrocław
Cena: Wino otrzymane w prezencie

Kalifornijski Chardonnay był drugim winem, które otrzymałem z okazji swoich urodzin. Pięknie dziękując Marcie i Michałowi za (co tu dużo mówić) za podarunek trafiony w dziesiątkę, przejdę od razu do rzeczy, a więc opisu stosownych wrażeń.

Drugie amerykańskie wino opisywane na mym blogu wygląda bardzo klarownie. Momentami barwa wydawała się wręcz nazbyt rozwodniona. Blady kolor melonowej żółcieni. Trunek prezentuje się bardzo lekko.

W zapachu pierwsze podejście to delikatne perfumy i aromat tradycyjnie winny. Nienatrętne, raczej mało wyraziste. Próba drugiego nosa to już zdecydowanie wyodrębniony aromat wanilii, wzbogacony nutami kwiatów i owoców kwitnącego drzewa. Ładnie.

Na języku wino przyjemnie zakłuło. Zaskoczył lekko mineralizowany charakter trunku. Oczywiście pozytywnie. Cóż dalej? Zestawione w dobrych proporcjach gorycz ze słodyczą, ciało zaskakująco mocne (szczególnie w porównaniu do aromatu i oka), niedługi finał z wyraźną, znaną już nosa waniliową nutą. Brak dojmującej kwaśności, choć wyczuwalne są słodsze elementy cytrusów (ponownie harmonijnie wyważone). W niektórych zakątkach smaku czai się melodia melonowa.

Blossom Hill, choć okazało się winem nie z najwyższej półki (nie ma nawet co ukrywać, do Olaszrizlinga temu daleko), to zaskoczyło mnie nadzwyczaj pozytywnie. Zwłaszcza w stosunku zdecydowanej budowy do lekkich aromatu i widoku oraz (a może przede wszystkim?) intrygującymi igiełkami wytrawności, które przebijały się przez mineralny posmak całości. Miło wspominam też akcenty waniliowe. Naprawdę niezłe wino.

sobota, 4 lipca 2009

Carlo Rossi California Red


Nazwa: Carlo Rossi California Red
Pochodzenie: Stany Zjednoczone
Region: Kalifornia
Apelacja:
Szczepy: blend wieloszczepowy
Rocznik: 2008
Zakup: Sedal, Olesno
Cena: 18,28 zł

Niezależnie od tego, jak fantastyczne wina nie zostaną wyprodukowane w najrozmaitszych częściach globu, przyjęło się u nas powszechnie uważać, że dobre wino to wino z rodowodem francuskim, włoskim, hiszpańskim i może bułgarskim. Ewentualnie węgierskim. I tu pas, na myśl już nic nie przychodzi. Choć gdyby poszperać głębiej, znajdzie się niejedna kraina, zacnym winem płynąca. Jak chociażby Kalifornia.

Faktem jest, że Carlo Rossi California Red nie jest trunkiem z półki najwyższej. Bezsprzecznie winem jednak napitek ów pozostaje. Skupmy się zatem na tymże właśnie.

W kieliszku bardzo klarowna i lekka wiśnia, mieniąca się tu i ówdzie rubinem, wydaje się być otoczona pajęczynką, osnową, pozostaje w drugim planie. Ciekawe wrażenie, zarezerwowane raczej dla tego typu trunków.

Nos przywodzi na myśl skojarzenia jednoznaczne. Ponownie słodkie, czerwone owoce z dominującą na pierwszym planie czereśnią. Gdzieniegdzie wyczułem wiśnię, taką kwaskową. W drugim podejściu paletę dopełniły owoce leśne wespół z kisielem z czerwonych owoców.

W ustach czereśnie, czereśnie, czereśnie. Bez wątpliwości. Fajna, lekka i niemęcząca kwasowość, krótki finisz z nutami przyjemnej goryczy. Lekka budowa oddająca właściwą proporcjonalnie normę słodyczy. Acz przyznać muszę - wyraźnie wyczuć można swego rodzaju akcenty cięższe. Garbniki ledwo wyczuwalne. W dłuższym kontakcie wspomniana goryczka zwiększa swoje natężenie, co nie wpływa jednak na odbiór wina. Wyraźnie wzmacniają się nuty jagodowe, przybierające na sile z każdym łykiem (w końcówce wręcz dominowały).

Ponownie przyjemne wino na lato. Łatwe, wakacyjne. W ogóle nie zmusza do winnych podróży. Nie intryguje, nie zastanawia. Ot, wakacje w pełni.