Nazwa: Moncaro Sangiovese Marche
Pochodzenie: Włochy
Region: Marche
Apelacja:
Szczepy: Sangiovese, Montepulciano
Rocznik: 2008
Zakup:
Cena:
Lato wkracza nam właśnie w swoją finalną, przedjesienną porę. Jest już trochę chłodniej, dni powoli się skracają, liście na drzewach z zielonych przedzierzgają się niepostrzeżenie w żółte, pomarańczowe, złote, miedziane, czerwone. Przy kieliszku nieco inne toczą się już rozmowy, trochę mniej wakacyjnego szaleństwa wokoło. W takim to nastroju, nieco nostalgicznym, zwalniając i bez pośpiechu, smakowałem w rodzinnym gronie włoskie Moncaro Sangiovese. Skrzętnie notując spostrzeżenia.
Kieliszek klarowny, przejrzysty. Wino zdaje się być lekkiej, nienatrętnej budowy. Barwa wiśniowa, pobłyskuje rubinem.
Pierwszy nos przynosi aromaty czerwonych owoców. Ze szczególnym wskazaniem czereśni wespół z wiśnią. Choć może raczej to zapach kompotu z tychże. Uwolnione estry przydają bukietowi słodyczy, ale i wyraźnych alkoholowych nut. Umocniły się przy tym wrażenia pierwszego nosa.
Na podniebieniu wrażenia niewiele bardziej rozległe. Ponownie czerwone owoce, choć tym razem przeważają wiśnie. Ciało średniej konsystencji, trunek jest raczej lekki. Taniny miękkie, ledwo wyczuwalne. Sporo goryczki, utrzymującej się po ostatnie tchnienia długiego finału. Znów wyczuwalny alkohol, być może wino było minimalnie za ciepłe.
W toku smakowania trunek ładnie się otwierał i po niezbyt zachęcającym początku, końcówka była naprawdę udana. Zwłaszcza ze względu na coraz wyraźniejsze akcenty wiśniowe, dobrze spinające wrażenia w całość. Moncaro Sangiovese Marche nie jest trunkiem wybitnym, ani szczególnie trudnym. To po prostu niezłe wino.